Prąd jako usługa hotelowa – czy stacje ładowania to nowa wersja minibarku?

Prąd jako usługa hotelowa – czy stacje ładowania to nowa wersja minibarku? Na to wygląda…

Minibarek w hotelowym pokoju, od zawsze był symbolem wygody podszytej lekkim przekąsem. Wygody, bo w środku czekały zimne napoje i drobne przekąski, które ratowały zmęczonego podróżnika. Przekąsem, bo wszyscy wiedzieliśmy, że butelka wody w minibarku kosztuje „dziesięć razy więcej” niż na dole w sklepie. Ale płaciliśmy, bo w tym właśnie była magia hotelowych usług: dostępność i bezpośrednia odpowiedź na potrzebę chwili. Kiedy po całodziennej jeździe autem opadaliśmy zmęczeni na hotelowe łóżko, zimne piwo, czy woda mineralna była niczym balsam. Niestety dość kosztowny:)

Dziś, gdy elektromobilność wkracza w codzienność, pytanie brzmi: czy hotelowa stacja ładowania stanie się nową wersją minibarku? Czymś, bez czego trudno wyobrazić sobie podróż samochodem elektrycznym, a jednocześnie usługą, która stanie się osobnym źródłem przychodu dla hotelarzy.(oby nie!)

Komfort czy konieczność?

Gość z samochodem elektrycznym nie pyta już, czy w hotelu jest basen albo siłownia. Najpierw pyta, czy jest ładowarka. Jeśli jej nie ma – wybiera inny adres. To nie jest już dodatkowy „ficzer”, to podstawowa infrastruktura, jak Wi-Fi czy parking. Różnica polega na tym, że ładowarka nie tylko zwiększa komfort, ale realnie decyduje o tym, czy klient w ogóle zostanie.

W tym sensie prąd rzeczywiście zaczyna przypominać minibar. Tak jak woda w butelce, prąd jest dobrem łatwo dostępnym wszędzie wokół. Ale w podróży liczy się to, że jest tu i teraz dostępny, bez konieczności szukania stacji w środku nocy. To nie jest miła rzecz, kiedy zajedziemy do hotelu o 22:00… pada deszcz, a my mamy w baterii 4% energii. Szukanie szybkiej stacji i ładowanie przez 30 czy 40 minut? Co to, to nie! Zapłacimy i to dużo, aby podpiąć do auta hotelowy wallbox i rano wyjechać z pełną baterią. To jest właśnie cena komfortu. Wysoka ale wygodna.

Kto za to zapłaci?

Minibarek nigdy nie był tani. I podobnie jak on, ładowarka hotelowa wymaga decyzji: czy traktujemy prąd jako usługę wliczoną w cenę noclegu, czy jako dodatkowy przychód?

Najlepsza opcja to ładowanie za darmo, choć dziś to rozwiązanie jest, jak znalezienie białego kruka:) Zdarza się jednak, że można je znaleźć w niektórych hotelach.

Niektóre hotele oferują ładowanie gratis, uznając, że to inwestycja w lojalność gości. Inne instalują nowoczesne stacje z pełnym billingiem i rozliczają każdą kilowatogodzinę, często po cenie wyższej niż publiczne ładowarki w mieście. Jeszcze inne stawiają na hybrydę: podstawowy prąd w cenie pokoju, szybkie ładowanie, już za dopłatą.

To decyzja strategiczna. Tak jak minibar w pokoju, tak stacja ładowania może być narzędziem marketingu, ale i pułapką wizerunkową, jeśli klient poczuje się „oskubany”. Bo pamiętajcie, że ze stawką za kWh nie można przesadzać. jeśli myślimy o całej sprawie wizerunkowo.

Perspektywa hotelarza

Dla właściciela hotelu to inwestycja, która zaczyna przypominać dylematy sprzed dekady z Wi-Fi. Pamiętacie jeszcze hotele, które kazały płacić 10 euro za dobę internetu? Dziś to byłby żart. Z ładowarkami będzie podobnie. Za pięć lat, trudno sobie wyobrazić hotel, który nie oferuje przynajmniej podstawowego ładowania w cenie. Do dziś jednak przetrwały opcję najmu apartamentów, choćby na francuskim lazurowym Wybrzeżu, gdzie za internet trzeba zapłacić dodatkowe 30 euro za tydzień. Relikt przeszłości, który niestety przetrwał do naszych czasów…

Profesjonalne stacje te, które obsłużą kilku gości jednocześnie i naładują samochód w nocy, to już realny biznes. Tak samo jak minibar potrafił być źródłem dodatkowych marż, tak i energia może stać się produktem sprzedawanym z zyskiem, szczególnie w miejscach atrakcyjnych turystycznie, gdzie publiczne ładowarki są rzadkie lub zajęte.

Przyszłość – prąd jako emocja

Różnica między minibarkiem a stacją ładowania jest jednak kluczowa. Minibarek oferował wygodę, ale nie budził emocji, był obiektem anegdot, czasem lekkiego rozczarowania rachunkiem. Ładowarka elektryczna to coś więcej. To symbol nowoczesności, troski o środowisko i sygnał, że hotel patrzy w przyszłość.

Gość, który rano schodzi do auta naładowanego do pełna, ma poczucie, że hotel „zadbał o niego”. To emocja, której nie kupisz butelką coli za 25 zł.

Zakończenie

Czy stacje ładowania to nowy minibar? W pewnym sensie tak, bo to usługa dodatkowa, która łączy wygodę klienta z szansą na przychód dla hotelu. Ale różnica jest fundamentalna: minibar zaspokajał chwilowy kaprys, a ładowarka decyduje o tym, czy w ogóle wybiorę ten hotel.

Dlatego elektryczność w hotelach to nie tylko biznes. To przyszłość branży gościnnej. Minibarek można pominąć, ale prądu w epoce elektromobilności – już nie. Sam jeżdżąc po Polsce i Europie staram się wybierać tylko hotele wyposażone w stacje ładowania. To przede wszystkim wygoda i prawdziwy komfort. Szukanie stacji ładowania po nocy, w obcym mieście, jakoś mi się nie uśmiecha. Dużo lepiej naładować auto na hotelowym parkingu. Nawet jeśli ma to kosztować nieco drożej.

Udostępnij wpis